GLUPI JASIO to trzeci album Jacka Kaczmarskiego - obok
KOSMOPOLAKA i DZIECI HIOBA - zawierajacy nagrania zapisane w rozglosni RWE w
Monachium, tym razem w 1990 roku. Zdecydowana wiekszosc zamieszczonych na plycie
piosenek powstala w przelomowym 1989 roku i perspektywa artysty zmienia sie juz
tutaj zasadniczo - zwlaszcza w stosunku do pierwszej czesci tego "tryptyku".
Epicka w rozmachu ballada tytulowa nadaje ton tej kolekcji piesni,
niewatpliwie najbardziej "bajkowej" w dorobku Kaczmarskiego, ale takze
najbardziej ludycznej - osadzonej w poetyce ballady dziadowskiej, narzuconej juz
przez pierwszy utwór, Lirnik i tlum: "Nie wiem, co bedzie, bom slepy wedrowiec,
lira ma za mnie przebiera w tematach; Stara nadzieja, czy cierpienia nowe?
Kabza, czy nowa krucjata?"
Najbardziej znany utwór z tej plyty, Bajka o
Glupim Jasiu, laczy element bajkowy z ludycznym, nawiazujac do bogatej tradycji
folkloru. A na ile tradycja owa bliska jest samemu artyscie, przekonujemy sie
bezposrednio w przeslaniu: "W basniach spia prawdziwe dzieje, Woda Zycia nie
istnieje, ale zawsze warto po nia isc..."
Innym utworem utrzymanym w
konwencji ludowej basni jest piesn Z chlopa król. Podtytul - "z basni
dziecinstwa" - jest tu tylko niezgrabnym kamuflazem przeslania na wskros
wspólczesnego i bardzo czytelnych aluzji osobowych: "Machnalem reka,
przeskoczylem plot, rzad rozpedzilem wroni". Jeden tylko trybun ludowy siegnal
po "tron" przeskakujac plot i nie wiedzial, jak sie znalazl "wsród premierów i
papiezy".
Wazna piesnia jest gorzkie Zwatpienie ("Czego na Boga pragnac móc
nad Wisla, co nie jest jeszcze marzeniem spragnionych), ale chyba zaden utwór na
albumie GLUPI JASIO nie zapisal sie w pamieci sluchaczy w równym stopniu co
slawetne (chociaz chcialoby sie powiedziec: nieslawne) Dwie rozmowy z Kremlem
(1981-89). Oto jest historia zywa - skomentowana i sprowadzona do zalosnej farsy
zanim opisywane wydarzenie zdazyly zgasnac nie tylko w naszej pamieci, ale w
naszych oczach.
Gdyby przyjac w ocenie zaprezentowanych tu piosenek autorska
miare subiektywna, nalezaloby przede wszystkim zwrócic uwage na utwory, które sa
kontynuacja piesni znanych sprzed lat. W wyborze GLUPI JASIO jest ich wyjatkowo
wiele, przyjmujac nawet, ze Jacek Kaczmarski ma we zwyczaju przedluzac zycie
waznych, dawnych wierszy, przez dopisywanie dalszego ich ciagu, przez budowanie
perspektywy.
Mamy tu cztery takie piosenki: Mlody las II, Linoskoczek II,
Zródlo II (Rozlewiska). Niezapomniana Oblawa doczekala sie... czwartej juz
odslony (Oblawa IV), w której wilk Trójlapy - bohater Potrzasku z 1983 roku -
konfrontuje sie ze swoim alter ego, udomowionym przez czlowieka, poslusznym i
jedzacym z reki psem mysliwskim.
Nietypowa - i to w calej dyskografii Jacka
Kaczmarskiego - dodatkowa atrakcja albumu GLUPI JASIO sa recytacje w wykonaniu
Stanislawa Elsnera Zaluskiego. Autor powierzyl jego sugestywnej interpretacji
kilka wierszy, które koresponduja tematycznie z piosenkami, jako ze powstaly w
podobnym czasie, lecz nie doczekaly sie wlasnej muzyki. Teksty recytowane
zapisuja sie w pamieci nie mniej gleboko niz piosenki. Znajdujemy wsród nich
teksty tak wazne, jak Upadek imperium czy Posagi - filozoficzna parabole wedlug
Andersena. Wiersz Kazimierz Wierzynski zaliczany jest do cyklu "Lektur
szkolnych", podobnie jak Parafraza (Norwid).
Przeslanie tego ostatniego -
"za wlasna sie wziac parafraze" - mozna odczytac jako próbe wytyczenia sobie
przez artyste nowego, bardziej osobistego i subiektywnego kierunku poetyckich
poszukiwan. Znamienna jest data powstania utworu: czerwiec, 1989 roku. Ciekawe,
ze wlasnie Norwid okazal sie artystyczna inspiracja tekstu napisanego niemal
dokladnie w dniach pierwszych od lat wolnych wyborów.
Stanislaw Elsner
Zaluski recytuje takze Smierc Jesienina (wiersz znany takze jako Samobójstwo
Jesienina), osobny tekst z dokumentowanego tutaj - na poetycka modle -
przelomowego 1989 roku oraz dwa utwory: Dom i Japonska rycina. Ten ostatni to
zaprezentowana w aktorskiej interpretacji piosenka znana juz ze wczesniejszej
plyty DZIECI HIOBA. I chociaz wiersz zdaje sie opowiadac o samobójstwie i
smierci, wlasciwym jego tematem jest... tradycja. A przeslanie "Stwarzamy wode,
kwiat i kamien, w których na zawsze zamieszkamy, wsród tych, co beda zyli po
nas" dowodzi, ze Jacek Kaczmarski nie traci wiary w sprawy ponadczasowe i -
towarzyszacej nieuchronnie owej wierze - nadziei.
Daniel Wyszogrodzki
BANKIET to nietypowy recital Jacka Kaczmarskiego.
Sam artysta juz na poczatku deklaruje, ze "przestalo mu sie chciec spiewac o
historii, polityce i o komunistach" i postanowil zaspiewac o tym, "czym
wieczorami zyl". A zyl troche miloscia, bardziej alkoholem, zawsze
wspomnieniami, nie tracac przy tym nic ze swojego wyjatkowego daru obserwowania
rzeczywistosci i odnajdywania inspiracji w doswiadczeniach tak odleglych, jak
wieczór kawalerski kolegi, czy wystep telewizyjny Boba Dylana.
BANKIET to
same takie odmienne piosenki. Bynajmniej nie sa to utwory biesiadne, jak tez
deklarowane zmeczenie "spiewaniem o historii i polityce" nie jest traktowane
zbyt rygorystycznie. Dowodzi tego zwlaszcza nowa, pelna edycja zapisu recitalu.
Wersja BANKIETU znana do tej pory z kasety magnetofonowej (POM 051), zostala
rozszerzone w edycji kompaktowej o trzy tytuly, po raz pierwszy przywrócono
takze wszystkie zapowiedzi artysty. Tak wiec niezwykly kwietniowy wieczór z 1992
roku, artystyczne wydarzenie ze stolecznego klubu Remont, powraca teraz po raz
pierwszy w oryginalnej postaci (ograniczeniem pierwszej edycji byl czas trwania
kasety).
Trzy utwory z tego recitalu, których zabraklo na kasecie to -
obszerne i przewrotnie "historyczne" - Limeryki o narodach oraz dwie piosenki
konczace wystep: polityczne w kontekscie Swiadectwo (chociaz w tym kontekscie
chcialoby sie dodac: niestety...) i przepojona doglebna gorycza Piosenka
zebracza. Przed wykonaniem tego ostatniego utworu artysta - takze z dawka
goryczy - zaznacza we wstepie, ze jest to jedna z jego kilkunastu piosenek "nie
puszczonych" w Wolnej Europie. Bardzo ciekawe dlaczego? Czyzby nawet w Monachium
konca lat 80. wiersz o staruszku, który odbudowywal Warszawe, zeby "miec na
starosc gdzie zebrac", byl... niepoprawny politycznie?
Pozostale utwory -
poza wczesnym Cieniem, piosenka wypelniona bardzo intymnym liryzmem i
zaskakujacym Epitafium dla Dylana (pomysl na "epitafium" dla zyjacego artysty
wyjasnia Kaczmarski w zapowiedzi) - poruszaja problematyke "alkoholowa",
nawiazujac przy tym do jakze chwalebnej bardowskiej tradycji Brela i Wysockiego,
reprezentowanych w recitalu przez trzy piosenki: Spotkanie w porcie i Wydarzenie
w knajpie (wedlug Wysockiego) oraz Pijak (wedlug Brela). To juz kanon swiatowy.
Otwierajacy koncert Hymn wieczoru kawalerskiego pozornie zdradza
intencje juz w tytule, jednak warto zastanowic sie nad dopiskiem: Zale
polonistycznych degeneratów oraz nad jedna mysla glebsza, wrecz aforystyczna:
"czlek wraca tam, gdzie pil".
Pozostajemy przy temacie: Ballada o ubocznych
skutkach alkoholizmu ("Rozmowa z wódek zeszla wnet na polityke"), Bankiet ("Wtem
cos lamie sie we mnie: Co ja robie zalany? Trzeba wyjsc stad, uciekac!") oraz
Pijany poeta ("Pijany poeta ma za zle, ze klaszcza..."). Ale w samo sedno
alkoholowego etosu - pijanstwa jako egzystencjalnej terapii, ucieczki od niedoli
tego swiata - trafia Kaczmarski za Brelem: "Wiec pijmy cala noc, az zwale sie
pod stól, by smutek stracil moc, bym nie czul nic, com czul".
Wyjatkowe
miejsce w tym wyjatkowym recitalu zajmuje sekwencja znanych dzisiaj powszechnie
piosenek Stanislawa Staszewskiego, których - co warto podkreslic - Jacek
Kaczmarski byl "odkrywca" i popularyzatorem na wiele lat przed nagraniem plyty
"Taty Kazika" przez zespól Kult. Sam Kazik na koncercie "Spiewak nie moze byc
sam" w Sali Kongresowej (maj, 2002) przyznal, ze poznanie twórczosci wlasnego
ojca zawdziecza wykonaniom Kaczmarskiego. Slyszymy tu cztery utwory skladajace
sie na rodzaj "Tata Kazika - Greatest Hits": Baranek, Inzynierowie z
Petrobudowy, Bal kreslarzy oraz Celine. Warto porównac obie "konkurencyjne"
interpretacje.
Najwiekszym atutem nowej edycji moze okazac sie przywrócenie
zapowiedzi artysty. Magia barda ujawnia sie w jego kontakcie z publicznoscia.
Takze i w tym przypadku doskonalym wzorem jest - ulubiony przez Jacka
Kaczmarskiego - Wolodia Wysocki, którego dwa utwory, Spotkanie w porcie i
Wydarzenie w knajpie, zdobia BANKIET w polskiej wersji jezykowej Kaczmarskiego.
Nagrania z recitali Wysockiego w Toronto czy w Nowym Jorku obfituja w dowcipne,
anegdotyczne zapowiedzi, które ocalono.
Ktos powie, ze piosenka broni sie
sama? Zgoda. Ale jej zapowiedz - a szczególnie poza tlem czysto faktograficznym
- ujawnia osobisty stosunek artysty do utworu.
Nowa edycja BANKIETU w
pelnej, nie okrojonej postaci, ma wiec dodatkowy walor: umozliwi sluchaczom
"wirtualne" w przeniesieniu sie na recital Kaczmarskiego do Remontu w 1992 roku.
Minelo 10 lat od tego wydarzenia, ale BANKIET to piosenki, które nie traca na
aktualnosci. Przekonujemy sie o tym i z bólem glowy i bez.
Daniel
Wyszogrodzki
Glupi Jasio
1. Lirnik i tlum
2. Zwatpienie
3. Pejzaz z Trzema Krzyzami
4.
Kara Barabasza
5. Upadek Imperium
6.
Posagi
7. Kazimierz Wierzynski
8. Smierc
Jesienina
9. Doswiadczenia (marzec 1968)
10.
Szkola
11. Bajki o Glupim Jasiu
12. Z chlopa
król (z Basni dziecinstwa)
13. Dwie rozmowy z Kremelem (1981 -
1989)
14. Dom
15. Japonska rycina
16. Parafraza (Norwid)
17. Mlody Las II
18.
Linoskoczek II
19. Zródlo II (Rozlewiska)
20.
Oblawa IV
Bankiet
1. Hymn
wieczoru kawalerskiego (czyli zale polonistycznych degeneratów)
2. Spotkanie w porcie
3. Ballada o ubocznych skutkach
alkoholizmu
4. Wydarzenie w knajpie
5.
Rondo
6. Limeryki o narodach
7.
Bankiet
8. Epitafium dla Boba Dylana
9.
Cien
10. Pijak (wg. J. Brela)
11. Pijany
Poeta
12. Baranek
13. Inzynierowie z
Petrobudowy
14. Bal kreslarzy
15.
Celina
16. Swiadectwo
17. Piosenka zebracza