KOSMOPOLAK rozpoczyna w dorobku nagraniowym Jacka
Kaczmarskiego cykl utworów zarejestrowanych w rozglosni Radia Wolna Europa (RWE)
w Monachium, kontynuowany nastepnie na plytach DZIECI HIOBA (1989) i GLUPI JASIO
(1990). Jednak róznica pomiedzy zaprezentowanym tu materialem, a kolejnymi
edycjami owych monachijskich nagran jest zasadnicza i ma to swoje uzasadnienie
historyczne: repertuar plyty stanowia utwory napisane przed "wielkim przelomem"
1989 roku.
Album otwiera Kon wyscigowy - podobnie jak umieszczony dalej
Czolg - piosenka inspirowana twórczoscia Wysockiego, (duch rosyjskiego barda
obecny jest w wielu nagraniach Kaczmarskiego). Utwór, którego tematem jest
pragnienie wolnosci, to najlepsze preludium do plyty z repertuarem wywodzacym
sie z ponurych i wypranych z nadziei latach 1986-87. Zaskakujaco liczne sa tutaj
refleksyjne piosenki o smierci - Baczynskiego (Barykada), Witkacego (Witkacy
wraca do kraju) - o przemijaniu i starosci (Starosc Owidiusza, Ostatnie dni
Norwida). Refleksjom tym zawsze towarzyszy przeslanie adresowane do
wspólczesnosci. Czyli do nas.
Smierc powraca zreszta w czasie terazniejszym
i w wymiarze masowym, jak w piesni Dzien gniewu (Czarnobyl), albo w kontekscie
historii tak niedawnej, ze jeszcze zywej - byc moze najbardziej przejmujacym
utworem z calego albumu KOSMOPOLAK jest bolesna do bólu Ballada o bieli,
przestroga na temat Bialych Plam w dziejach.
Inna lekcja historii niedawnej,
napisana z bardzo ludzkiego, indywidualnego punktu widzenia, to Opowiesc pewnego
emigranta, poruszajaca bliski Kaczmarskiemu trudny problem oceny postaw
przyjmowanych w naszych dziejach przez Zydów. Jak mozna sie przekonac sluchajac
tych emigranckich wyznan, trudny takze dla nich samych... Do tematyki powyzszych
utworów posrednio nawiazuje tez Zaproszenie do piekla, które jawi sie w tej
przejmujacej piesni jako kraina zadziwiajaco dobrze znajoma.
Bardzo waznym
utworem jest Tradycja - myslenie w kategoriach krytycznie pojetej tradycji jest
szkieletem wiekszosci rozwazan historiozoficznych Kaczmarskiego ("to ich
historia temu winna, ze nasza bedzie calkiem inna"). Przewrotnie koresponduje z
tym tekstem utwór Ambasadorowie ("w postawach wielkosc osiagnieta juz za
zycia"), jeden z licznych w pisarstwie Kaczmarskiego utworów inspirowanych
malarstwem - tutaj Holbeina, poczatkowo glównie polskim, m.in. Matejki i
Malczewskiego.
Kultowy status zyskala na przestrzeni lat piesn
Zmartwychwstanie Mandelsztama: "skadze maja wiedziec w syberyjskich borach, ze
zycie to tylko taka metafora..." Natomiast kultowe od zarania Mury maja tutaj
kontynuacje, Mury '87 (Podwórko). "Jak tu wyrywac murom zeby krat, gdy rdza
zacieka cegla i zaprawa?" - pyta autor, jakby swiadomie odzierajac swoja
sztandarowa niegdys piesn z resztek heroizmu.
Nieodlacznym elementem
twórczosci Kaczmarskiego, sa poetyckie miniatury, owe perelki, które znajdujemy
niemal na wszystkich jego plytach. Tutaj reprezentuje ten gatunek utwór
wyjatkowo gorzki, Ciag dalszy: "Staniemy swiatu twarza w twarz - bez sily,
normalni" Ale taki bedzie "ciag dalszy" swiata, a nie Kaczmarskiego.
On sam
pozostanie silny i "nienormalny" - w tym sensie, ze nie przestanie przezywac
zdziwienia swiatem i nie przestanie dzielic sie z nami swoim zdziwieniem. Czasem
w tak humorystycznej formie, jak w Czastuszkach o pierestrojce (slowo
"Pierestrojka" przez pewien czas sluzylo - mylnie - za tytul plyty KOSMOPOLAK).
Ale nawet zawadiackie czastuszki maja tu przeciwwage w satyrycznym Liscie z
Moskwy.
Na album KOSMOPOLAK sklada sie - byc moze - najwazniejszy repertuar
w calej polskiej tradycji wspólczesnej piesni patriotycznej, politycznej czy
historycznej (sa to wszak dziedziny, których w twórczosci Jacka Kaczmarskiego
rozdzielac nie sposób). Zdumiewajaca, jak na jedna plyte, jest tutaj liczba
piosenek "waznych", jak chocby finalowy Konfesjonal z autorefleksja: "Bo widze,
ze ta spowiedz - ta piosenka - dla siebie ja samego wykonuje, to tez grzech -
wiecej grzechów nie pamietam, ale tego jednego - nie zaluje! KOSMOPOLAK to
doskonaly punkt wyjscia do twórczosci Kaczmarskiego. Bogatszy repertuarowo od
bardziej znanych plyt wczesniejszych, stanowi fascynujaca zapowiedz tego, w
jakie rejony zaprowadzi nas dalej artysta.
Daniel Wyszogrodzki
DZIECI HIOBA - druga odslona "monachijskiego
tryptyku" z nagran dla rozglosni RWE - to album, który mial wszelkie podstawy,
aby stac sie dzielem "artysty na rozdrozu". Zebrane tutaj piosenki pochodza
wszak z okresu, kiedy kurz nie opadl jeszcze na gruzach "starego swiata"
(komunistycznej Europy Wschodniej), zas pojecie o nadchodzacym "nowym swiecie"
bylo nadal bardzo mgliste.
Jezeli tak sie nie stalo, jezeli album Jacka
Kaczmarskiego uratowal sie przed pietnem "przejsciowosci", to w duzej mierze
zasluga zaprezentowanych tu cykli tematycznych wywodzacych sie z literatury
polskiej i obcej - "Trylogia" oraz "Podróze Guliwera".
Kaczmarski uwiecznil
w swych piosenkach trzech bohaterów Sienkiewicza. I tak "Ogniem i mieczem"
reprezentuje Pan Podbipieta - symbol rycerza doskonalego, uosobienie niewinnosci
i czystosci w swiecie (a przynajmniej w czasie i w miejscu), gdzie wszystko jest
winne i brudne i zbrukane krwia ludzi, co nazywaja sie wzajem mianem
"niewiernych". Piesn Pan Kmicic ("Potop") to juz metafora indywidualnej
przemiany, chociaz wartosc prezentowanych przez bohatera-watazke walorów zalezy
wylacznie od umieszczenia ich w szerszym kontekscie historycznym. Tom trzeci
"Trylogii" otwiera sie przed nami po smierci "Malego rycerza". Pan Wolodyjowski
leci do nieba powiedziec Panu Bogu swoje - powtarzane Basi - credo: Nic to!
Powraca Pan Zagloba, nad którego placzaca postacia wypowiada Kaczmarski jedna ze
swych najbardziej przejmujacych refleksji nad naszym etosem historycznym ("bo
umrzec latwo - zyc jest trudno"). I inny cytat: "Do nieba jest najblizej z
Polski..."
Klasyczna opowiesc Swifta "Podróze Guliwera" posluzyla Jackowi
Kaczmarskiemu do zbudowania az czterech paraboli: "Jak ciezko zyc wsród malych
ludzi" (Liliput), "Dobrze jest zyc wsród wielkich ludzi" (Brobdingnag), potem
"Glupio jest zyc wsród madrych ludzi" (Laputa) i na sam koniec "Jak wstyd jest
zyc wsród pieknych koni" (Houyhnhnm). A wszystkie one prowadza nieuchronnie do
tej oto optymistycznej pointy: "Nie pisalbym, gdybym nie kochal czlowieka - lecz
poza gatunkiem".
Tyle literatury, paraboli historycznych i aluzji. Przy
calym oczytaniu i erudycji, Jacek Kaczmarski, nigdy nie zawezal sie do myslenia
historiozoficznego, zas jako najlepszy nawet literaturoznawca nie mógl
pozostawac poza bezposrednim kontaktem z nasza rzeczywistoscia. Dwa cykle
"literackie" na albumie DZIECI HIOBA rzucaja sie po prostu w oczy. A jednak
najwiecej o autorze i o jego czasach wydaje sie opowiadac cykl trzeci: "Piec
glosów z kraju" (w wydaniu ksiazkowym podpisany: pazdziernik 1989) i skladajace
sie na niego wiersze -wszystkie wazne, mocne i poruszajace:
Modlitwa
("Jesli nas Matka Boska nie obroni, to co sie stanie z Polakami, codziennie
modly wiec zanosze do Niej, by ocalila nas - przed nami"),
Pochwala ("Nie
dziw juz, ze komunisci, tak sie chcieli dzielic wladza"),
Lament ("Nie
spelnia nam sie tutaj nic, wtedy, gdy sie powinno spelnic"),
Protest
("nabierajcie ich, nie mnie, na Polske naszych pragnien").
Osobnego miejsca
w dorobku Jacka Kaczmarskiego doczekala sie piosenka piata, zamykajaca cykl -
Bieszczady ("zawsze, gdy jest jakis ruch w narodzie - wyjezdzam w
Bieszczady"). A jednak eskapistyczne odwrócenie sie od biegu wydarzen bywa
potrzebne nawet jemu.
Dopelnieniem tej bogatej i zróznicowanej plyty
jest - jak zwykle u Kaczmarskiego, który tworzac cykle, nie przestaje reagowac
spontanicznie i pisac "poza cyklami" - garsc utworów rozproszonych. Poczynajac
od tytulowych Dzieci Hioba (datujacych sie z 1981 roku), przez inne utwory
inspirowane Biblia (Wygnanie z raju i Sara) czy antykiem - jak przejmujaca (jako
ze, niestety, ostatnia) Kolysanka dla Kleopatry.
Jedna z tak licznych w
calej twórczosci Jacka Kaczmarskiego perelek, jasniejacych niczym klejnoty w
bogatej szacie jego imponujacego dorobku, jest miniatura Swiatlo, zainspirowana
popularna powiescia Josepha Hellera "Pomaluj to" (Picture This): "Wszyscysmy z
falszu afiszy: plaski wrzask w wielkiej ciszy". Gorzka pointa?
Podsumowaniem
albumu DZIECI HIOBA jest nierozwiazywalny dylemat moralny zawarty w utworze
tytulowym, opartym na najbardziej prowokujacej ze wszystkich przypowiesci
biblijnych: "Za ten zaklad diabla z Bogiem, czyj silniejszy bedzie ogien".
Czlowiek jako igraszka obojetnego i niesprawiedliwego losu - pionek, którym
zawsze poruszaja jakies "sily wyzsze" - to wizja bardzo bliska Kaczmarskiemu.
Daniel Wyszogrodzki
Kosmopolak
1. Kon wyscigowy (wg. W.
Wysockiego)
2. Bajka
3. Tradycja
4. Ostatnie dni Norwida
5. Starosc Owidiusza
6. Ambasadorowie
7. Witkacy do kraju wraca
8. Rehabilitacja komunistów
9. Czastuszki o
pierestrojce
10. Widzenie
11. Ballada o
bieli
12. Dzien gniewu (Czarnobyl)
13. Rozbite
oddzialy
14. List z Moskwy
15. Zmartwychwstanie
Mandelsztama
16. Zaproszenie do piekla
17. Ciag
dalszy
18. Barykada (Smierc Baczynskiego)
19.
Czol (wg. W. Wysockiego)
20. Krowa
21. Opowiesc
pewnego emigranta
22. Mury '87 (Podwórko)
23.
Przeczucie (Cztery pory niepokoju)
24. Konfesjonal
Dzieci Hioba
1.
Modlitwa
2. Pochwala
3. Lament
4. Protest
5. Bieszczady
6.
Liliput
7. Brobdingag
8. Laputa
9. Huynhynn
10. Ci wszyscy ludzie
11.
Japonska rycina
12. Pan Podbipieta
13. Pan
Kmicic
14. Pan Wolodyjowski
15. Wygnanie z
Raju
16. Kolysanka dla Kleopatry
17.
Sara
18. Odnosimy sie...
19. Swiatlo
20. Dzieci Hioba